I LICEUM OGÓLNOKSZTAŁCĄCE IM. BOLESŁAWA CHROBREGO W PSZCZYNIE

Rozmowa z liderem zespołu VON PROMNITZ

Rozmowę przeprowadzono po występie zespołu w naszym liceum.

Skąd wzięło się Pańskie zainteresowanie Polską?

Chciałem pomóc mojej żonie dowiedzieć się czegoś więcej o jej porzodkach. Trzy lata temu odwiedziłem Polskę po raz pierwszy, by znaleźć informacje na temat rodu Promnitzów. Na spotkaniu z lokalnymi historykami w Żarach poprosiłem o udostępnienie drzewa genealogicznego rodziny. Gdy ubiegałem się o kopię, aby móc zabrać ją ze sobą do domu , jeden z urzędników powiedział do mnie: „Byliście martwi przez ponad 300 lat!” To jedyne co zrozumiałem, ponieważ mówił bardzo szybko, a tłumacz nie należał do profesjonalistów. „No cóż, właśnie ożyliśmy” odpowiedziałem. Zaraz potem pokazano mi stary dwór, należący niegdyś do mojej rodziny. Budynek jest całkowicie zrujnowany, ale znalazł się inwestor, planujący jego renowację, z którym współpracujemy.

Promnitzowie, to wielka rodzina prawda?

Ogromna. Jesteśmy rozrzuceni po całym świecie. Największa część rodu zamieszkuje Australię i USA. Mamy także koligacje z brytyjską rodziną królewską. Jesteśmy spokrewnieni z dynastią Windsorów.

Czy mimo takiej liczebności utrzymujecie ze sobą kontakt?

Oczywiście, co roku odbywają się zjazdy rodziny Promnitzów. Przewodniczy im najstarsza 86-letnia członkini rodu. Prócz niej najważniejszymi osobami są właśnie seniorzy. W pewien sposób kierują oni całą machiną naszej wielkiej rodziny. Dla wszystkich z nas ważne jest dbanie o dziedzictwo rodu. Właśnie ta kwestia przywiodła mnie do Polski.

Proszę nam opowiedzieć o swoim zespole. Jaką muzykę gracie?

Nie jesteśmy jednym zespołem. Von Promnitz to wielu ludzi, ekip i stylów. Gramy jazz, blues, gospel, rockabilly, hip hop… Ale to nie wszystko. Na dzisiejszym koncercie nie mogliśmy pokazać pełni naszych możliwości, ponieważ znaczna część ekipy leciała innym samolotem i utknęła na lotnisku w Dublinie z powodu awarii. W skład naszego repertuaru wchodzą także utwory Telemana i Bacha wykonywane przez siedemdziesięcioosobowy chór. Niesamowita energia.

Jakie są najbliższe plany von Promnitz?

W tym roku odbywamy całą trasę po Polsce. Zaraz po koncercie w Pszczynie jedziemy do Brodów, następnie do Żar, Lwówka Śląskiego, Wągrowca, Koźmina Wlkp. Gniezna i Bydgoszczy.

Jak czuje się Pan w Polsce?

To zimny kraj, ale ciepli ludzie. Wszędzie, gdzie się pojawię, od razu dostaję kawę i ciastko. Nigdy nie spotkałem sie z taką otwartością i życzliwością. Kolejną rzeczą, która mnie zaskoczyła były wasze zupy. Nie umiałem przełknąć czerniny, ale żurek i barszcz były pyszne. Macie wspaniały kraj i powinniście być dumni ze swojego pochodzenia i historii waszej ojczyzny. Zabawnie się czułem, gdy oglądałem stare budynki w Krakowie. Niektóre z domów w Polsce są starsze, niż cały mój kraj!

Jak nasza szkoła?

Tak, właśnie ta szkoła jest dla mnie czymś niezwykłym. Prawie trzysta lat tradycji, zapoczątkowanej przez moją rodzinę. Chciałbym, aby znalazło się dla niej miejsce w moim filmie.

Proszę opowiedzieć o tej produkcji.

Film nosi tytuł „Monarchia”. Będzie to fabularyzowany dokument o historii rodu von Promnitz. Realizacją zajmuje się wytwórnia z Hollywood. Obecnie jesteśmy w trakcie zbierania funduszy niezbędnych do rozpoczęcia produkcji. Mam nadzieję zdobyć pozwolenie na kręcenie we wnętrzu pszczyńskiego zamku.

Nie powinno być z tym problemu.

Też tak myślę. Dyrektor muzeum to bardzo miły człowiek. Zorganizował zwiedzanie zamku tylko dla naszej grupy. To było wielkie przeżycie, móc zobaczyć kolejną posiadłość  należącą niegdyś do mojej rodziny w tak dobrym stanie.

Dziękujemy za rozmowę. Życzymy powodzenia w dalszym koncertowaniu i produkcji filmu.

Ja również dziękuję. Miło było was poznać. Do zobaczenia w Pszczynie.

Uczniowie klasy medialnej:

Antonina Jamrozik

Bartosz Staszek

Karol Ochodek